Ten mężczyzna o imponującej sylwetce i wzroście olbrzyma zachowywał się tak, jak zwykł zachowywać się na pokładzie złocistej barki wojennej. Wykonywał rzetelnie swe obowiązki i pilnował, by wszystko, co niezbędne dla żeglugi, zrobione było właściwie. Zupełnie inaczej reagował wybrany przez Elryka sternik. Z otwartych szeroko ze zdumienia oczu wyzierał lęk o statek, którym kierował. Najwyraźniej czuł, iż w każdej chwili mogą uderzyć o skałę czy też roztrzaskać okręt w gąszczu potężnych sosen. Choć powietrze było tak ostre, że oddech zamieniał się w parę, wciąż zwilżał językiem wargi i ocierał pot z czoła. Był jednak dobrym sternikiem i stopniowo oswajał się z prowadzeniem statku, choć jego ruchy były z konieczności szybkie i nerwowe; niewiele miał czasu na podejmowanie decyzji, tak szybko statek niósł się ponad ziemią. Szalony pęd zapierał dech w piersiach. Mknęli szybciej niż koń, byli szybsi nawet od ukochanych smoków Dyvima Tvara. Ruch sprawiał radość i mówiły o tym twarze wszystkich Imrryrian. Głośny śmiech zachwyconego Elryka rozbrzmiewał po całym statku. Jego radosny nastrój dzieliło wielu z załogi.

(Reklama: )
