Zwarł mocne zęby, purpurowe oczy rozbłysły ponuro, a wargi wykrzywiły się, jakby drwił sam z siebie. Jakim jestem głupcem! Jakim głupcem jestem, że tak prowokuję bogów! Choć okręt poruszał się prawie tak szybko jak poprzednio, ciągle wydawało się, że coś go powstrzymuje. Zupełnie jakby słudzy Grome’a niczym skorupiaki w morzu uczepili się jego dna. Wokół siebie w powietrzu i w szumie drzew, między którymi przepływali Elryk wyczuwał coś szczególnego. Czuł coś w falowaniu traw, zarośli i kwiatów. Coś czaiło się w ciężarze skał i w nachyleniu wzgórz. „I wiedział, że czuje obecność Grome’a Władcy Powierzchni Ziemi, Grome’a z Krainy Pod Korzeniami; Grome’a, który pragnął posiadać to, co niegdyś dzielił ze swym bratem, co mieli uczynić symbolem swojej jedności i o co potem walczyli. Gronie pragnął gorąco, by Okręt, Który Żegluje Ponad Lądem i Morzem wrócił do niego. I Elryk, spoglądając na przesuwającą się w dole czarną ziemię, poczuł nagle strach. Morze

(Reklama: )
