Czy zechcielibyście spędzić tę noc w mojej gospodzie? Mogę ofiarować wam najwygodniejsze łóżka w Ramasazie. Raczej nie odparł Elryk. Będziemy spać na pokładzie naszego okrętu, byśmy o świcie byli gotowi do drogi. Gospodarz patrzył bez słowa za wychodzącymi Melnibonéanami. Z przyzwyczajenia spróbował zgiąć monetę w zębach, oceniając jej wartość. Zaraz jednak wyjął ją z ust, wydało mu się bowiem, że poczuł na języku jakiś dziwny smak. Przyglądał się monecie, obracając ją na obie strony. Czy Melnibonéańskie srebro może być trucizną dla zwykłego śmiertelnika? Lepiej nie ryzykować. Wetknął pieniądz do sakiewki i podniósł kubki, które mężczyźni zostawili na szynkwasie. Nie znosił, by cokolwiek marnowało się w gospodzie, ale tym razem uznał, że rozsądniej będzie je wyrzucić. Okręt, Który Żegluje Ponad Lądem i Morzem dotarł do zatoki w południe następnego dnia i stał teraz przy brzegu, za krótkim przesmykiem, porośniętym gęstą, niemal tropikalną roślinnością, ukryty przed wzrokiem mieszkańców odległego miasta. Elryk i Dyvim Tvar, brodząc w czystej, płytkiej wodzie wyszli na plażę i zanurzyli się w zielony chłód lasu.

(Reklama: )
